W październiku 2019 roku pojawiła się niespodziewana możliwość założenia nowej szkoły podstawowej w Łodzi. W sobotnie poranki, podczas wspólnotowych śniadań w zakonie, często gościł u nas Bogdan Kosztyła. Wówczas mimochodem wspomniał, że budynek szkoły, który często mija po drodze, wydaje się opustoszały i że być może warto byłoby zbadać możliwość jego przejęcia. Ponieważ znany jestem z tego, że szybko przechodzę od słów do czynów, natychmiast postanowiłem zweryfikować tę informację. Okazało się, że należy działać niezwłocznie, ponieważ budynek miejski, opuszczony po likwidacji gimnazjum, rzeczywiście stał pusty. Jednak w tamtym czasie nie dysponowałem ani doświadczeniem w prowadzeniu szkół, ani odpowiednim zapleczem, ani podmiotem, który mógłby pełnić funkcję organu prowadzącego. Dodatkowo nie miałem na to czasu ponieważ byłem przełożonym wspólnoty zakonnej i proboszczem tętniącej życiem łódzkiej parafii, w której działało ponad osiemdziesiąt grup, wspólnot i zespołów.
Gdy otrzymałem zapewnienie wsparcia wiedzą i doświadczeniem od kilku osób, zdecydowałem się podjąć to wyzwanie. Już w styczniu 2020 roku okazało się, że jest to zadanie niezwykle trudne, a każdy kolejny tydzień utwierdzał mnie w przekonaniu o konieczności całkowitego zaufania Bogu.
Budynek szkolny zamierzaliśmy wynająć na długi okres, aby poniesione nakłady finansowe miały sens. Jednakże bezprzetargowa dzierżawa na okres dłuższy niż trzy lata wymagała zgody Rady Miasta Łodzi. Dzięki ekspresowemu tempu przygotowania dokumentacji przez miasto, głosowanie nad uchwałą mogło odbyć się pod koniec lutego 2020 roku.
W międzyczasie najlepsze szkoły podstawowe w mieście rozpoczęły rekrutację do pierwszych klas już w styczniu. My również musieliśmy rozpocząć nabór. Nie mając jeszcze niczego – ani budynku, ani zarejestrowanej szkoły, ani zatrudnionych nauczycieli – informowaliśmy zainteresowanych o naszych planach i marzeniach, rozpoczynając rekrutację już w styczniu.
Ponieważ nie dysponowaliśmy organem prowadzącym, początkowo planowaliśmy zarejestrować szkołę na istniejące Stowarzyszenie Mocni w Duchu, aby po jej uruchomieniu powołać odpowiedni podmiot – Fundację Mocni w Duchu, która przejęłaby odpowiedzialność za placówkę. Prezes Stowarzyszenia - dr inż. Dorota Puchowicz, wyraziła na to zgodę, co ukierunkowało współpracę tych instytucji na kolejne lata.
Zamierzaliśmy otworzyć osiem klas na wszystkich poziomach oprócz ósmej oraz dwie klasy pierwsze. Co tydzień organizowaliśmy spotkania informacyjne i rekrutacyjne w parafii, ponieważ nie mieliśmy dostępu do budynku szkoły. Niestety, wybuch pandemii na początku marca 2020 roku przerwał te spotkania.
W tym samym czasie okazało się, że budynek szkoły nie został odebrany przez Sanepid i straż pożarną. W konsekwencji nie mogliśmy zarejestrować nowej placówki. Nie miało znaczenia, że jeszcze rok wcześniej w tym budynku odbywały się regularne lekcje i funkcjonowało gimnazjum. Musieliśmy dostosować budynek do aktualnych przepisów, co wiązało się z inwestycjami przekraczającymi milion złotych. Wówczas z pomocą przyszli Tomasz Bathelt i Marta Gerlicz, którzy błyskawicznie nadzorowali remont szkoły. Najpierw wyremontowaliśmy połowę budynku, co było wystarczające na pierwszy rok i planowaną liczbę klas. W trakcie roku szkolnego kontynuowaliśmy remont pozostałej części.
Dzięki programom internetowym dla dzieci, które emitowaliśmy w czasie pandemii na YouTube, informacja o powstającej szkole dotarła do całej Polski. Jedna z rodzin zdecydowała się nawet na przeprowadzkę z Warszawy do Łodzi, ponieważ ich dzieci chciały uczęszczać do naszej szkoły.
Materiały rekrutacyjne do nowej szkoły
Maj był niezwykle trudnym miesiącem. Nauczyciele, którzy zamierzali pracować w naszej szkole, musieli złożyć wypowiedzenia w swoich dotychczasowych placówkach (z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia), przechodząc do naszej szkoły od września. A nasza szkoła jeszcze nie istniała. Nie można jej było zarejestrować, bo nie miała odbiorów. Ktokolwiek wchodził do remontowanej szkoły, która była potężnym placem budowy, nie wierzył, że od września wystartują lekcje w tym budynku. A nas nie interesowało zakończenie remontu w sierpniu. Szkołę trzeba było odebrać wcześniej, aby móc ją zarejestrować. To było szaleństwo. Nie ukrywam, że również od jezuitów wielokrotnie słyszałem, że porywam się na rzeczy niemożliwe. Na szczęście miałem błogosławieństwo o. Prowincjała Tomasza Ortmanna SJ.
Ostatecznie w lipcu budynek został odebrany przez straż pożarną i Sanepid, a 14 lipca 2020 roku Wydział Oświaty Urzędu Miasta Łodzi zarejestrował szkołę. Stało się to w okresie, gdy cała oświata była na urlopach. Dopiero od tego momentu mogliśmy zakupić oprogramowanie, takie jak Librus, i starać się o podręczniki. To była jazda bez trzymanki. Do tego wszystkiego cały czas pełniłem funkcję proboszcza i miałem wiele innych obowiązków. A na świecie panuje pandemia – urzędy częściowo pozamykane, wszędzie utrudniony kontakt.
Przed wakacjami zapadła decyzja o nieotwieraniu klasy drugiej i piątej z powodu niewystarczającej liczby chętnych. Jednakże po 20 sierpnia zgłosiło się jeszcze kilka osób i „na wariata” zdecydowaliśmy się na utworzenie również tych oddziałów. Jeszcze na ostatnią chwilę szukaliśmy nauczycieli do tych klas. Z perspektywy czasu widzę, że to nie miało prawa się udać. A jednak się udało. Wierzę, że Bóg nad tym czuwał i tego chciał. W zamyśle Bożym było, aby Mocni w Duchu mieli szkołę. We wrześniu 2020 roku rozpoczęliśmy naukę ze 111 uczniami.
Pierwszy rok działalności szkoły był niezwykle intensywny. Ogromnym wsparciem była dla mnie Ewa Ciemnicka, doświadczona wieloletnia dyrektor innej prywatnej szkoły w Łodzi, która krok po kroku wprowadzała mnie w tajniki zarządzania placówką. Dzięki niej uczyłem się wszystkiego od podstaw. Poznawałem specyfikę pracy dyrektora szkoły, mimo że wcześniej nie miałem żadnego doświadczenia w edukacji. Nomenklatura, która dla nauczycieli była oczywista, dla mnie stanowiła zupełnie nowy, niezrozumiały język.
Kilka pierwszych wydarzeń w szkole...
W pierwszym roku szkoła borykała się z problemami finansowymi, a jednocześnie kontynuowaliśmy remont i realizowaliśmy liczne inwestycje edukacyjne. Nauczyciele, którzy mogli sobie na to pozwolić, pracowali jako wolontariusze. Ja również pełniłem funkcję dyrektora jako wolontariusz, podobnie jak moja pierwsza wicedyrektor, Ewa Ciemnicka. Nauczycielom i rodzicom towarzyszył ogromny entuzjazm. Mieliśmy poczucie, że tworzymy coś wyjątkowego i że nasze wysiłki przynoszą rezultaty. Nieocenioną pomocą służyła mi Monika Mateja, która profesjonalnie prowadziła sekretariat oraz Kamila Janczyk, która od początku szkoły zarządzała poziomem nauki języka angielskiego, który miał się stać wizytówką naszej szkoły. Dążyliśmy do tego, aby jak najszybciej powstały oddziały dwujęzyczne.
Zaledwie po dwóch miesiącach nauki w szkole nadeszła druga fala pandemii i ponowne zamknięcie placówek. Mimo tych trudności naszą przewagą nad innymi szkołami była silna więź, która wytworzyła się między rodzicami. Wykorzystywali oni wszelkie możliwe sposoby, aby umożliwić klasom spotkania i budowanie relacji. Pomocą służyła parafia, która nie była całkowicie zamknięta.
Atutem zamkniętej szkoły był fakt, że mogliśmy spokojnie dokończyć remont drugiej części budynku. Po odbiorze przez Sanepid i straż pożarną usłyszeliśmy wiele słów uznania. Inspektorzy podkreślali, że chcieliby, aby wszystkie placówki prezentowały tak wysoki standard. To było bardzo miłe.
Podjęliśmy również decyzję o otwarciu zerówki, co w praktyce oznaczało utworzenie punktu przedszkolnego. Był to zupełnie nowy podmiot, rejestrowany od podstaw, podobnie jak szkoła. Ułatwieniem był fakt, że dysponowaliśmy już wyremontowanym budynkiem, który spełniał wszystkie normy.
Dzięki doskonałej współpracy nauczycieli, rodziców i uczniów, w krótkim czasie udało się osiągnąć zamierzone cele edukacyjne. Już pierwszy egzamin ósmoklasisty przyniósł znakomite rezultaty – szkoła zdobyła pierwsze miejsce w Łodzi z matematyki, trzecie miejsce z języka polskiego oraz piąte z języka angielskiego. Był to ogromny sukces, który wyznaczył kierunek dalszego rozwoju placówki. Od tego czasu, rokrocznie znajdujemy się w czołówce łódzkich szkół pod względem wyników egzaminu ósmoklasisty.
W murach naszej szkoły co roku rodzą się talenty, a grono olimpijczyków – zarówno laureatów, jak i finalistów – nieustannie się powiększa. Najzdolniejsi uczniowie, dzięki osiągnięciom w olimpiadach, już w szóstej klasie zapewniają sobie otwarte drzwi do wymarzonego liceum, bez konieczności zdawania egzaminów. Wielu uczniów z zapałem staje w szranki olimpijskich zmagań już w siódmej klasie. Udało nam się stworzyć atmosferę, w której pogłębianie wiedzy i wykraczanie poza program nauczania spotyka się z uznaniem całej społeczności szkolnej. Nasi uczniowie pragną poszerzać horyzonty, sprawdzać swoje umiejętności w konkursach i olimpiadach. Na każdym etapie edukacji, od pierwszej do ósmej klasy, uczestniczą w różnorodnych konkursach, zarówno o zasięgu lokalnym, jak i ogólnopolskim. Dodatkowo, co roku organizujemy wewnątrzszkolny konkurs czytelniczy, w którym rywalizują całe klasy. To wydarzenie zaszczepiło w naszej szkole prawdziwą kulturę czytania. Uczniowie czerpią radość z lektury i pochłaniają książki z niespotykanym apetytem. Znam rodziców, którzy z uśmiechem proszą swoje pociechy, by na chwilę odłożyły książkę i znalazły czas na inne aktywności. W jednym z domów wprowadzono nawet zakaz czytania w sobotnie przedpołudnie, by umożliwić realizację innych obowiązków. Czyż to nie napawa dumą?
Szkoła rozwija się także sportowo, a dyscypliną w której odnosimy największe sukcesy jest rugby. Aby rozwijać się kompleksowo i zachować równowagę trzeba łączyć ciało, umysł i duszę. Dlatego niezmiernie cieszy mnie również fakt, że dzieci i młodzież w naszej szkole nie wstydzą się swojej wiary. Mam wrażenie, że nasi nauczyciele i wychowawcy zdołali zaszczepić w nich miłość do Jezusa, pomagając im nawiązać osobistą relację z Bogiem. Od czwartej klasy uczniowie mają swojego duchowego przewodnika, z którym spotykają się indywidualnie kilka razy w ciągu roku szkolnego.
Wprowadziliśmy także nowatorskie przygotowanie do sakramentów. Naszym celem było, by młodzi ludzie, po przyjęciu sakramentu, pozostali w Kościele. I to się udało. Do Pierwszej Komunii Świętej przygotowują wychowawcy, którzy mają również prawo zadecydować o wcześniejszym przystąpieniu dziecka do sakramentu. Pandemia wymusiła zmianę formy sakramentów, dlatego przez pewien czas Pierwsza Komunia Święta odbywała się indywidualnie, a nie grupowo. Dziś jest to kwestia wyboru. Rocznicę Pierwszej Komunii Świętej obchodzimy w Wielki Czwartek, kiedy ojcowie umywają nogi swoim dzieciom. Od siódmej klasy młodzież rozpoczyna trzyletnie przygotowanie do bierzmowania, które nie polega na kursie, lecz na uczestnictwie we wspólnocie młodzieżowej. Formacja we wspólnocie oraz zaangażowanie w akcje ewangelizacyjne, takie jak Uwielbieniowe Łodzie Ratunkowe czy Arena Młodych, stanowią integralną część przygotowania do bierzmowania. To zupełnie nowa jakość duchowego rozwoju.
Przez dwa lata pełniłem funkcję dyrektora tej szkoły. Po mnie pałeczkę przejął inicjator całego przedsięwzięcia – Bogdan Kosztyła. Ja natomiast, po przeprowadzce do Szczecina, poznałem Fundację Małych Stópek. Udało mi się połączyć potrzeby tej fundacji z potencjałem i pragnieniami naszej szkoły w Łodzi. Dzięki temu powstał projekt „Szkoła Pełna Życia”, którego autorką jest nasza nauczycielka, Iwona Ożadowicz. Początkowo projekt był realizowany pilotażowo w naszej szkole, a dziś Iwona koordynuje go na terenie całej Polski. Głęboko wierzę, że będzie się on dynamicznie rozwijał.
https://szkola.mocniwduchu.pl/
Sakramenty w szkole